Niedziela Wielkanocna, nazywana także Świętem Zmartwychwstania Pańskiego, miała charakter uroczysty i poważny.

Spędzano ją przeważnie w domu w gronie najbliższej rodziny. Wczesnym rankiem wszyscy udawali się na rezurekcję, do uczestnictwa  w której nawoływały dzwony kościelne. Po powrocie zasiadano przy uroczystych posiłkach – śniadaniu i obiedzie, przestrzegając zasady, że można jeść tylko poświęcone potrawy. Domownicy dzielili się jajkiem, składając sobie życzenia zdrowia i wszelkiej pomyślności. Pożywienia ze świynconki nie można wyrzucać ani poniewierać, bo jest święte, należy je zjeść w całości, ewentualnie resztki spalić. Stara jest tradycja dodawania do paszy dla zwierząt kawałka ciasta świątecznego lub okruszek ze śniadania.

Śniadanie wielkanocne. Fot. Marcin Wójcik
Śniadanie wielkanocne. Fot. Marcin Wójcik

W niektórych miejscowościach i wsiach na Śląsku, a zwłaszcza na Śląsku Cieszyńskim, istniał zwyczaj smażenia jajecznicy pod lasem lub na łące. Do dziś na śniadanie, zwłaszcza w rodzinach ewangelickich, trzeba obowiązkowo zjeść jajecznicę. „W niedziela rano jodało sie smażonka z wyndzonkom, czasym ze sznytlochym. Jak gospodorzy było stać to przed świyntami robiono zbijaczka, coby była ta wyndzonka na smażonka i insze miynsne maszkety”.

Smażonka wielkanocna. Fot. Anna Lerch-Wójcik
Smażonka wielkanocna. Fot. Anna Lerch-Wójcik

Cały dzień delektowano się przygotowanymi wcześniej potrawami: świyncelnikiem, wyndzonkami i innymi wyrobami ze świniobicia, jajkami oraz babówkom i zistom.

Wierzono, że jeśli w Niedzielę Wielkanocną wyjrzy słońce choćby na chwilę to będzie dobra pogoda przez cały rok i urodzaj dopisze.