Czas Godnich Świont (Świąt Bożego Narodzenia) był dla społeczności wiejskiej czasem wyjątkowym. Tradycje związane z dniem wigilijnym są wciąż żywe i nadal kultywowane w śląskich domach.

W bogatej i naznaczonej symboliką obrzędowości przetrwały liczne elementy pogańskich kultów i zwyczajów, z czego czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy. 

Wierzono, że obficie zastawiony stół podczas wieczerzy wigilijnej miał symbolizować urodzaj, którego życzono sobie na nadchodzący nowy rok. Mnogość użytych składników miała na celu zapewnienie wszystkim domownikom zdrowia, pomyślności i wszelkich korzyści oraz przychylności losu, a także obfitych plonów i pełnej zagrody. Do dziś mawia się: „Jako je Wilijo, taki bydzie cołki rok”.

Aby cieszyć się dobrym samopoczuciem i zdrowiem przez cały nadchodzący rok, trzeba wstać wcześnie rano i przemyć twarz zimną wodą. W niektórych domach należy na czczo zaloć chroboka – wypić kieliszek wódki ziołowej, zawierającej ostre przyprawy i miód. Ma to za zadanie wypędzenie chroboka, czyli wszystkiego złego i wszelkiej choroby.

Kiedy na niebie pojawi się pierwsza gwiazdka, zgodnie z tradycją cała rodzina zasiada do stołu nakrytego bieluśkim, wybiglowanym tisztuchym (wyprasowanym obrusem) z odświętną zastawą i wszystkimi kulinarnymi znakomitościami. Pod każdym talerzem należy umieścić monetę, co ma gwarantować dobrobyt finansowy na cały nadchodzący rok. Pod obrus wkładane jest siano lub słoma. Pod stołem winna znaleźć się siekiera lub inny metalowy przedmiot. Według wierzeń ludowych metal ma właściwości apotropeiczne, czyli ochronne oraz dodaje siły.

Wigilijny stół, fot. Anna Lerch-Wójcik
Wigilijny stół, fot. Anna Lerch-Wójcik

Kolacja wigilijna przebiega w uroczystej, podniosłej atmosferze. Wszyscy zasiadają przy stole, głowa rodziny, czyli najczęściej ojciec, czyta wybrane fragmenty Ewangelii, a później następuje wspólna modlitwa i łamanie się opłatkiem, który to zwyczaj znany jest dopiero od lat powojennych. Kiedyś dzielono się chlebem, a w niektórych domach jabłkiem. Domownicy składają sobie życzenia wszelkiej pomyślności, ale też wybaczają sobie nawzajem i zapominają o wszelkich urazach.

Wszystkich domowników zasiadających przy stole obowiązuje zasada, że spożywając kolację wigilijną, należy skosztować wszystkich potraw, wówczas nie zazna się głodu w nadchodzącym roku. Nikt nie powinien wstawać od stołu w trakcie trwania posiłku, gdyż groziło to nieszczęściem lub śmiercią w rodzinie. Następnym punktem uroczystego wieczoru było wróżenie. Zwyczaj ten powoli zanika, lecz z relacji starszych mieszkańców dowiadujemy się, że dawniej powszechną praktyką wigilijną było przepowiadanie przyszłości przy użyciu cebuli czy orzechów. Do dwunastu łusek cebuli wsypywano sól. Łuski symbolizowały poszczególne miesiące nadchodzącego roku. Jeżeli sól następnego dnia była zamoknięta, oznaczało to duże opady. Sól sucha przepowiadała, że miesiące letnie będą upalne i bezdeszczowe, zaś zimowe mroźne i bez opadów śniegu. Innym zabiegiem magicznym było wróżenie z orzecha. Wylosowanie „zdrowego” orzecha oznaczało moc i siły witalne na cały nadchodzący rok. Zepsuty czy zeschnięty symbolizować mógł problemy ze zdrowiem. 

Po zakończonej kolacji wigilijnej gospodarz szedł do zagrody, by podzielić się ze zwierzętami okruchami ze stołu.