Na całym Śląsku do dziś, w przeciwieństwie do innych regionów Polski, gdzie świętuje się imieniny, uroczyście obchodzi się gyburstag, czyli urodziny.

Mówi się, że solenizant nie musi prosić (zapraszać) na gyburstag, gdyż każda bliska mu osoba powinna znać datę jego urodzin i chcieć go odwiedzić, by powinszować (złożyć życzenia) w tym ważnym dniu i ofiarować choby mały gyszynk (prezent). Na byzuch, czyli odwiedziny, nikt się nie zapowiada. Im więcej gości przyjdzie do solenizanta, tym większa satysfakcja, gdyż świadczy to o szacunku i sympatii dla takiej osoby. Nieodłącznym elementem imprezy urodzinowej jest suto zastawiony stół.

Na tę okazję obowiązkowo gospodyni własnoręcznie przygotowuje torta, czyli tort. Zwyczaj ten jest praktykowany przez jastrzębskie gospodynie od lat 50. XX wieku. Pięknie udekorowany, okrągły tort jest szczególnie ważny dla małych dzieci, np. na pierwsze urodziny, czyli roczek – wówczas zapala się jedną świeczkę, którą trza styrknońć w somiuśki pójszodek torty. Szczególnie obchodzi się także okrągłe rocznice urodzin, np. Abrahama, czyli 50 urodziny. Podczas imprezy panuje wesoła atmosfera, goście obowiązkowo odśpiewują kolejne zwrotki „Sto lat”, a także wznoszą toasty na cześć solenizanta, popijając wino, nalewki czy wódkę.

Gościna. Ze zbiorów Brygidy Simki
Gościna. Ze zbiorów Brygidy Simki

Ciekawostką jest, że przy urodzinowym stole goście na samym początku częstowani są bonkawom, tortom, kołoczym i innymi słodkimi maszketami, a dopiero później podawana jest kolacja. W innych regionach kraju odbywa się to odwrotnie: najpierw zjada się kolację, a dopiero później słodkości w formie deseru. Różnica ta wynika zapewne z faktu, że w śląskiej tradycji niedzielny obiad spożywa się w południe, czyli o godzinie 12. Spotkania rodzinne rozpoczynają się zatem już ok. godziny 15 lub 16, a to właśnie doskonały czas na wypicie kawy i zjedzenie czegoś słodkiego.