Kiedyś gospodarze rozpoczynali prace polowe od pobożnego przeżegnania się oraz nakreślenia znaku krzyża nad koniem, ruszającym w pole.

Przełom marca i kwietnia to czas przygotowania ziemi pod zasiew i uprawę. Jeżeli jesienią rolnik nie zdążył zaorać pola, to musiał to zrobić na wiosnę. Zaprzęgając krowę, a w późniejszych czasach konia, przy pomocy maszyn rolniczych: pługa i bron  orał i bronował ziemię. Jeśli jednak pole zostało zaorane na jesień, wówczas wystarczyło spulchnić ziemię przy pomocy krymry lub kultywatora i bron. Następnie ręcznie wysiewano zboże, kolejno: owies, pszenicę, żyto, a na końcu jęczmień, gdyż jest on mało odporny na nocne przymrozki. 

Sadzono rośliny uprawne: ziemniaki, kwaki, czyli brukiew i ćwikle, czyli buraki pastewne oraz sioto i flancowano warzywa: oberibe, czyli kalarepę, tomaty - pomidory, szałot - sałatę i radiski - rzodkiewkę. W latach 70. XX wieku rozpoczęto uprawę majzu, czyli kukurydzy oraz rapsu, czyli rzepaku.

Maj to czas, kiedy żółcą się pola rapsu, a gospodarze zaczynają już korzystać z pierwszych wiosennych darów ogródka.

Pole rzepaku. Fot. Anna Lerch-Wójcik
Pole rzepaku. Fot. Anna Lerch-Wójcik

Przełom kwietnia i maja to tez czas, kiedy po raz pierwszy wyganiano bydło na pastwiska. Podczas pierwszych wiosennych czynności i prac polowych, w tym także przy pierwszym wyjściu zwierząt na pastwiska, sadzeniu ziemniaków, orce czy zasiewie zbóż, często używano określonych przedmiotów obrzędowych oraz produktów, takich jak jaja, skorupki z jajek poświęconych w Wielką Sobotę, roślin lub fragmentów z palmy wielkanocnej, chleba lub opłatka wigilijnego. Miało to znaczenie zabezpieczające przed niekorzystnymi zjawiskami atmosferycznymi i złymi mocami oraz gwarantowało urodzaj i dobrobyt.

Więcej w artykule Pierwszy wiosenny wypas bydła

Mimo, że maj nazywany jest przez niektórych małym latem, zdarzają się jeszcze chłodne dni i noce. Mówi się, że w połowie maja przychodzą „trzej ogrodnicy” oraz „zimno Zośka”.

Więcej na temat majowego ochłodzenia czytaj w artykule Trzej ogrodnicy i zimna Zośka