W tradycyjnych śląskich kuchniach znajdował się piec kaflowy z blachom, czyli stalowymi płytami. Służył on do gotowania posiłków, wypieku chleba, a także do ogrzewania pomieszczenia.

W chłodnych miesiącach w piecu utrzymywano ogień przez cały dzień. Porannym rytuałem było rozhajcowanie (rozpalanie) pieca, aby przyrządzić posiłki. 

W górnej części pieca zazwyczaj znajdowała się wanna – wbudowany, żeliwny pojemnik z pokrywą na zawiasach, w której przez cały czas podgrzewała się woda potrzebna do zmywania naczyń i codziennej higieny. Wodę przynoszono ze studni znajdującej się kole chałpy. Nad piecem suszyły się zieliny na tyj (zioła na herbatę). 

Główną częścią pieca była blacha, składająca się z kilku stalowych płyt, która służyła do gotowania. W górnej części pieca stawiano garnki z kiszkom (zsiadłym mlekiem), żeby po ogrzaniu zrobił się z niej biały ser. 

Każdy piec miał rułe, inaczej nazywaną bratrułom do pieczenia ciast: kołoczy i zist (babek) oraz suszenia jabłek, gruszek, śliwek i grzybów. 

Przed piecem stała ryczka, czyli drewniany stołeczek i kołkastla (węglarka) z łopatką do przykładania węgla i wyjmowania popiołu oraz hokiem (pogrzebaczem). Pod ręką leżały też kołki, czyli zapałki.