Zapusty na wsi były czasem ożywionych kontaktów towarzyskich, zwłaszcza dla kobiet, które spotykały się w domach na szkubaczkach. Skubać pierze zaczynało się od Trzech Króli i czynność tę wykonywano do końca karnawału.

Kobiety zbierały się w jednym z domów i szkubały w izbie piyrzi z gynsi i kaczek aż do północy, czasami dłużej. 

Szkubaczki były doskonałą okazją do tego, by pogawędzić, poopowiadać wice (dowcipy), pośmiać się i powspominać stare czasy. Stąd wzięło się powiedzenie „godka ku szkubaniu”, określające przysłowiowe „lanie wody”. Czas przy pracy urozmaicano wspólnym śpiewaniem. Około godziny 22 w ostatnim dniu pracy przychodziły kawalery, żeby pozolycić. Na tę okazję dziołchy oblykały lepsze szaty. Po skończonej pracy wspólnie organizowano sutą ucztę z ciastami i kreplami, dużą ilością wódki i tańcami. Jak się któraś frelka spodobała, bo była szykowno i miała grajfka do roboty to synek odkludzoł jom do chałpy

Darcie pierza. Jastrzębie-Zdrój, lata 80. XX w. Fot. Jerzy Orawski
Darcie pierza. Jastrzębie-Zdrój, lata 80. XX w. Fot. Jerzy Orawski

Pierze wykorzystywano do robienia pierzyn i poduch. Panna młoda w posagu musiała dostać dwie pierziny i cztery zogłówki