Gwarowe słowo harynek wywodzi się od niemieckiego Hering i oznacza nic innego jak śledzia.

Z uwagi na fakt, że Śląsk był ściśle związany z kulturą niemiecką, przejął bardzo dużo przepisów z kuchni niemieckiej, m.in. opiekane śledzie, czyli bratharynki (z niem. ein Brathering - śledź smażony).

Harynki chętnie jadano nie tylko podczas Wielkiego Postu, ale także w Adwencie oraz w piątki. Potrawy ze śledzi z dodatkiem boczku lub wędliny jadano w dni powszednie z pominięciem piątków. Najbardziej popularny był ślydź w śmietonce z mlyczym (mlyczoki) abo z kaszom (kaszoki), jadany na obiad z gorącymi ziemniakami w mundurkach. Innym daniem ze śledziem, choć nie do końca postnym, jest szałot, który pierwotnie podawany był z okazji większych uroczystości, głównie rodzinnych, z biegiem czasu stał się posiłkiem codziennym. 

Bratharynki, czyli opiekane śledzie, fot. Anna Lerch-Wójcik

Śledzie sprzedawano w całości, przed spożyciem należało je przygotować: odciąć głowę, wypatroszyć, przekroić wzdłuż od strony grzbietowej, usunąć kręgosłup oraz ości, zdjąć skórę i odciąć ogon. Następnie śledzie moczyło się co najmniej 12 godzin w wodzie celem odsolenia. Niekiedy czynność tę powtarzano jeszcze w mleku, by straciły charakterystyczny zapach.

Śledzie, oprócz posiadanych walorów smakowych, stanowią także źródło cennego białka, składników odżywczych i witamin oraz minerałów, co było szczególnie ważne dla ubogiej i mało zróżnicowanej diety chłopskiej. Dla urozmaicenia jadłospisu śledzie przyrządzano na różne sposoby.