Przejdź do głównej treści

Parówki - niezapomniany smak dzieciństwa

04 listopada 2018

Wśród potraw chętnie spożywanych na Śląsku są te charakterystyczne tylko dla naszego regionu, ale również takie, które choć nie są typowo śląskie, to na dobre zadomowiły się w naszym jadłospisie.

Jednym z takich dań są kluski na parze, nazywane również na Śląsku parówkami. Są one znane właściwie na terenie całej Polski, gdzie przybierają różne nazwy, jak np.: pyzy na parze, parowce, buchty, pampuchy. Z lat dzieciństwa pamiętam, że zawsze, kiedy odwiedzała nas Babcia, padało pytanie: „Co jutro warzymy na łobiod?”. Odpowiedź była oczywista: „Parówki!”.

Babcia przygotowująca parówki. Jastrzębie-Zdrój, 2014 r. Fot. Anna Lerch-Wójcik
Babcia przygotowująca parówki. Jastrzębie-Zdrój, 2014 r. Fot. Anna Lerch-Wójcik

Babcia przez lata czy całe dziesięciolecia robienia parówek doszła do mistrzowskiej wprawy w ich przyrządzaniu. Nigdy nie zdarzyło się, żeby parówki się nie udały! Pewnego dnia postanowiłam sama przejąć tę umiejętność i sprawdzić, czy mom ku tymu grajfka. Jak się okazało, jest to zadanie czasochłonne i wcale nie takie proste. Największym problemem było ustalenie proporcji składników, ponieważ „Babcia dowo wszyskigo na łoko”, a ilość mąki, drożdży, mleka czy czas oczekiwania aż ciasto wyrośnie zależy od wielkości jajek, jakości mąki i drożdży, ale przede wszystkim temperatury (latem ciasto drożdżowe szybciej wyrasta).

Jak to na Śląsku, nic nie może się zmarnować, więc jeśli zostają niezjedzone parówki, wystarczy je przyrumienić w piekarniku i na swaczyna, czyli podwieczorek, będą jak znalazł. Smakują wówczas jak pyszne, świeżutkie drożdżówki i nawet się nie zorientujemy, kiedy bajtle je spucujom.

KUP KSIĄŻKĘ

PEŁNY BONCLOK - tradycje kulinarne w podmiejskich dzielnicach Jastrzebia-Zdroju