Dawniej czerwone korale, wykonane z koralowca, były marzeniem każdej kobiety. Zakładano je do odświętnego stroju w niemal wszystkich regionach Polski, także na Śląsku.

Były bardzo drogie, więc niedostępne dla każdej z dam. Niektóre dziołchy, z bogatszych domów, dziedziczyły korale po swoich matkach i otrzymywały je w posagu, najczęściej do ślubu. Czasem noszono kilka sznurów korali, co było oznaką zamożności. Na Śląsku chętnie pomiędzy czerwone paciorki dodawano także krzyżyk lub medalik.

Korale, oprócz tego, że były przepiękną biżuterią dodającą urody, pełniły także funkcję chroniącą właścicielkę przed chorobami, urokami i złym spojrzeniem. Wierzono, że wygląd korali po latach odzwierciedlał jej stan zdrowia. Złym znakiem było blednięcie paciorków, bo oznaczało chorobę, zaś dobrym - odzyskiwanie intensywnego koloru, bo zwiastowało powrót do zdrowia.

Późnym latem lub wczesną jesienią na jarzębinowych drzewach, rosnący na skraju lasu, czy sadu, zaczynają czerwienić się owoce jarzębiny, rosnące w dorodnych kiściach. Małe dziewczynki, a dawniej także te mnie zamożne dziewczęta chętnie wykonywały korale z owoców jarzębiny, a później dumnie je nosiły.